NGP 10.04.2013Ostatnie roszady na stanowiskach burmistrzów na Białołęce i w Rembertowie tak rozzuchwaliły polityków Platformy Obywatelskiej, że podobnej zmiany postanowili dokonać na Targówku. W warszawskiej siedzibie PO zapadła decyzja, że sprawującego od 6 lat funkcję burmistrza Grzegorza Zawistowskiego zastąpi Tomasz Mencina, który w poprzedniej kadencji musiał zrezygnować z fotela burmistrza Ursynowa po aferze z budową hali sportowej. Powiem szczerze, byłem zdziwiony tym planem, bo po odejściu części radnych z PO i założeniu przez nich własnego klubu, zarząd dzielnicy Targówek wisiał na włosku i majstrowanie przy nim było zabawą z tykającą bombą. Działacze Platformy skomplikowali jeszcze sytuację, wysuwając kandydata spoza dzielnicy, co siłą rzeczy zawsze budzi sprzeciw, zwłaszcza komitetów lokalnych, które w tym wypadku współtworzyły dotychczasową koalicję.

Na efekty takiej mieszanki wybuchowej nie trzeba było długo czekać. W czwartek odbyła się sesja rady dzielnicy, która odwołała burmistrza Zawistowskiego. Żeby było śmieszniej, przerażona widmem klęski Platforma nagle zaczęła go bronić, ale okazała się być w tym osamotniona. W międzyczasie zawiązała się bowiem nowa koalicja radnych PiS, klubu niezależnych i radnych związanych ze Spółdzielnią Mieszkaniową Bródno. Na podstawie porozumienia wybrano nowy zarząd dzielnicy, a Platforma Obywatelska, która wygrała wybory na Targówku, ostatecznie znalazła się w całkowitej opozycji.

Działacze PO przekombinowali i nawarzyli gorzkiego piwa, które będzie musiała teraz wypić Hanna Gronkiewicz-Waltz. Utrata władzy w dzielnicy jest bowiem osłabieniem władzy i pozycji prezydenta. Tym bardziej, że powtórka z Targówka szykowana jest jeszcze w kilku innych dzielnicach. Jeśli tak by się stało, to może to być początek warszawskiej „Wiosny Ludów”, która skutkować będzie referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. A jak pokazały historie, chociażby z Częstochowy czy Łodzi, usunięcie prezydenta wcale nie jest niemożliwe, tym bardziej, że Platforma Obywatelska popełnia w Warszawie coraz więcej błędów. Najnowszy to – moim zdaniem – brak zgody na uchwalenie darmowych przejazdów dla dzieci z rodzin wielodzietnych (czyli troje dzieci i więcej). Rozpatrywany na ostatniej sesji Rady Miasta pomysł PiS w tej sprawie poparł Klub SLD, ale radni PO przegłosowali odesłanie projektu uchwały do komisji, uciekając w ten sposób od podjęcia decyzji. Zresztą nie po raz pierwszy. Niewygodne dla partii Tuska i Hanny Gronkiewicz-Waltz projekty uchwał opozycji miesiącami czekają na opinię urzędników, a bez nich nie mogą być procedowane na sesjach. Tak przetrzymywano projekty SLD chociażby w sprawie obniżenia opłat za przedszkola czy finansowania in vitro. Tylko że fortuna kołem się toczy i wcześniej  czy później, ale na pewno Platforma Obywatelska znajdzie się w opozycji. I wtedy to jej rządzący będą utrudniać działanie.