NGP 24.04.2013Likwidacja linii, skrócenie tras oraz zmniejszenie częstotliwości kursowania autobusów i tramwajów to kolejny sposób ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz na szukanie oszczędności. Oczywiście, po raz kolejny kosztem warszawiaków, a nie swoim. Zmiany mają dotknąć tak popularnych linii jak choćby 510, 521, 195, 175, z których każdego dnia korzystają tysiące mieszkańców stolicy, studentów oraz turystów. Skala cięć jest tak duża, że zaprotestowały nawet zdominowane przez Platformę Obywatelską rady dzielnic. Radni PO zaczynają bowiem czuć, że w najbliższych wyborach to oni w pierwszej kolejności zapłacą za wszystkie decyzje ratusza. I trudno, żeby było inaczej, bo warszawiacy czują się po prostu oszukiwani. Najpierw Platforma Obywatelska funduje im rok w rok kolejne podwyżki cen biletów, tłumacząc to wymianą taboru i nowymi klimatyzowanymi autobusami, a potem ni z tego, ni z owego likwiduje linie, z których mieszkańcy od lat korzystali. I to bez jakichkolwiek z nimi konsultacji, choć Hanna Gronkiewicz-Waltz kiedyś ich przeprowadzanie we wszystkich ważnych dla stolicy sprawach obiecywała. Teraz z rozmów z warszawiakami po prostu się wycofała.

A szkoda, bo może dowiedziałaby się, czego tak naprawdę chcą mieszkańcy jej miasta. Że może zamiast jednego nowego autobusu na godzinę, woleliby 3 stare, ale za to co dwadzieścia minut? Że nie wszyscy chcą się na siłę przesiadać do zatłoczonego metra, a teraz są do tego de facto przymuszani. I że oszczędności proponują zacząć od tych, którzy ten bałagan im zgotowali.

Tego i innych rzeczy już w najbliższym czasie Pani Prezydent będzie miała okazję wysłuchać sama. O ile tylko będzie chciała. W trakcie najbliższej sesji Rady Miasta na wniosek radnych SLD odbędzie się debata na temat cięć w komunikacji. Może Hanna Gronkiewicz-Waltz na nią przyjdzie i zrozumie, że naprawdę warto ludzi słuchać i z nimi rozmawiać.