NGP 14.05.2014Następna dobra wiadomość dla lewicy – Sylwester Kwiecień z SLD wygrał przedterminowe wybory i został wybrany prezydentem Starachowic, pokonując w drugiej turze kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Po raz kolejny w ostatnim czasie okazało się, że Platforma Obywatelska traci na znaczeniu i pasmo jej sukcesów wyborczych się kończy. Wybory w Starachowicach pokazały dwie rzeczy: po pierwsze, potwierdziły obserwowany od pewnego czasu wzrost poparcia dla PiS-u, po drugie pokazały, że Sojusz Lewicy Demokratycznej jest atrakcyjną alternatywą dla Platformy Obywatelskiej. I jak widać równie skuteczną w powstrzymaniu partii Kaczyńskiego w jej marszu po władzę.

To bardzo ważny sygnał przed wyborami do Europarlamentu. Jeśli zwycięstwo SLD nie zostanie przez ogólnokrajowe media przemilczane, to miliony wyborców głosujących dotąd na Platformę tylko w obawie przed PiS-em zobaczy, że tak dalej być nie musi. Że jest alternatywa w postaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którego rządy były o niebo lepsze od dzisiejszej ekwilibrystyki Donalda Tuska.

O tym powinni pamiętać warszawiacy, którzy za niecałe dwa tygodnie – 25 maja – udadzą się do urn wyborczych, aby wybrać swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Mam nadzieję, że zrobią to licznie, bo wbrew powszechnemu odczuciu, te wybory są bardzo ważne. Przede wszystkim dlatego, że dziś większość prawa powstaje w Unii Europejskiej, więc warto wysłać tam takich swoich przedstawicieli, którzy mają o tym pojęcie. Takich, którzy w obliczu kryzysu nie będą myśleć, jak dotąd, o ratowaniu banków, ale o finansach zwykłych obywateli. Dla których środki z Unii Europejskiej powinny iść nie tylko na nieudolnie budowane drogi, ale również na edukację, rozwój i pomoc dla obywateli. To właśnie taką filozofię prezentują europejscy socjaliści, których lider – przewodniczący Parlamentu Europejskiego i kandydat na komisarza (premiera) UE Martin Schulz gościł 1 maja w Polsce, na zaproszenie SLD.  Nieprzypadkowo przyjechał właśnie wtedy, w dniu Święta Pracy – po prostu lewica chciała pokazać, co jest dla nas priorytetem.

Wiedzą o tym wszyscy kandydaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej w wyborach do Europarlamentu. Warszawskiej listy SLD nie trzeba zbytnio rekomendować. Takie nazwiska jak Wojciech Olejniczak, Katarzyna Piekarska, Marek Balicki, Piotr Gadzinowski, Krystian Legierski czy Alicja Tysiąc mówią same za siebie. A to nie wszystko, bo jest jeszcze prof. Małgorzata Winarczyk-Kossakowska, była prezes MPT Elżbieta Wiśniewska i wreszcie lider Federacji Młodych Socjaldemokratów Grzegorz Gruchalski. Kandydaci z listy wyborczej nr 3, czyli koalicji Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy gwarantują, że mój głos w tych wyborach na któregoś z nich na pewno nie będzie zmarnowany. Ja państwu obiecuję to samo.